Dawno minęły czasy, kiedy wielkie emocje w środowisku hip-hopowym wywoływały płyty producenckie. Próżno szukać albumów na miarę „Produkcji Hip Hop” Volta czy „Świeżego materiału” Waca.
Czy to oznacza, że polscy beatmakerzy nie potrafią już zaciekawić słuchacza swoimi produkcjami?
Niekwestionowanym królem polskich płyt producenckich jest DJ 600V. Na przełomie XX i XXI wieku jego kolejne płyty były kamieniami milowymi w rodzimym hip-hopie. To on jest twórcą podkładów do najbardziej znanych kawałków w tamtym okresie takich jak „Nie jestem kurwa biznesmenem”, „Projekt jest w drodze” czy „Dźwięki stereo”. To na niego bitach nagrywała całą śmietanka polskiej sceny poczynając od Tedego i Numera Raz, przez chłopaków z Molesty i Płomienia 81, aż do młodziutkiego Piha. W niedługim czasie po płytach Volta wychodziły kolejne autorskie albumy producentów. Wśród nich tak ważne dzieła jak wspomniany materiał Waca, który wylansował takie utwory jak “Przyjdź na chwilę” Dizkreta i Pezeta czy hymn grafficiarzy autorstwa Deluks. To na “Świeżym materiale” usłyszeliśmy najlepszą zwrotkę w karierze Wilka. 2004 rok przyniósł nam „Dobrą częstotliwość” Praktika, na której usłyszeliśmy najbardziej znanego polskiego jazzmana – Michała Urbaniaka oraz świetne występy Pezeta, Mesa czy Fostera z Ero.
Spore piętno na polskim hip-hopie odcisnęły też dwa pierwsze Kodexy z wieloma niestarzejącymi się hitami (m.in. “Każdy ponad każdym”, “Oczy otwarte” czy “Są dni”) i płyty znanego ze współpracy z Onarem Ośki. Najbardziej znanym utworem z udziałem Ośki jest numer-legenda “Bezele kochana”, a przecież na długo przed nim Ośka wydał dwie dobre “Kompilacje”. “Al-hub” Reda jest zapamiętany, dzięki klipowi z łysym Mesem, ale zawiera również utwory Eisa i Eldoki. Dołóżmy do tego płyty Decksa i mamy solidne fundamenty, na których stoi polska hip-hopowa kultura.
Dwa lata temu sporym echem odbił się „Materiał producencki” Quiza. Album nazywany „Kodexem w wersji undergroundowej” skupił wokół siebie czołówkę polskiego podziemia na czele z Brudnymi Sercami, Laikiem i Weną. Jedynym mankamentem płyty producenta Na Pół Etatu są… bity. Nie zaskakują, nie są niczym nowym, są co najwyżej średnie. Całe szczęście, że nie przeszkadzają raperom, którzy dali z siebie wszystko i to oni w głównej mierze przyciągają do “Materiału producenckiego”. Zupełnie odwrotnie wygląda wydany w tym roku album Zbyla „Operacja: Sampling”. Tutaj na niezłych podkładach znaleźli się przeciętni MCs, z których tylko kilku się postarało, a większość nie posiada wystarczających umiejętności lub nagrało zwrotki poniżej swojego poziomu.
Czy to znaczy, że w Polsce nie ma miejsca na płyty producentów? Bynajmniej. Coraz częściej w recenzjach płyt pojawiają się całe akapity wychwalające pracę ludzi, odpowiadających za muzykę. Bob Air już dawno przyzwyczaił się, że pod jego bitami znajdują się komentarze “Bob Air, co za bit!”. Galus z Dwóch Zer jest coraz częściej chwalony, a jego instrumentalny album porównywano z krążkami Buriala. Medium i O.S.T.R. produkują na światowym poziomie i mogliby pokusić się o przekazanie niektórych ze swoich świetnych produkcji lepszym od siebie MC. Nasi producenci coraz częściej eksperymentują. Ment tworząc “Hotel trzygwiazdkowy” wzorował się na “My Beautiful Dark Twisted Fanstasy” Kanye Westa. Dj Ike na “Listen” z powodzeniem używał elektronicznych brzmień. Producent “Historii po pewnej historii” Bonsona – Matek, jako jeden z niewielu beatmakerów w Polsce używał w zadowalającym stopniu syntezatorów. Wielu producentów (w tym m.in. Oer) śmiało używa żywych instrumentów, korzystając ze wsparcia zawodowych muzyków.
Zebranie gości też nie powinno być problemem. Jeżeli takie akcje jak numer „Bez granic” Pyskatego lub „A pamiętasz jak?” skumulowały MCs z różnych środowisk, to dlaczego zaproszenie gości miałoby nie udać się najlepszym polskim producentom? Dekadę temu każdy marzył o nagraniu zwrotki na Volcie, teraz nikt nie pogardziłby bitem Bob Aira.
Z utęsknieniem czekam na moment, w którym któryś z producentów zdecyduje się wypełnić tę niszę swoim albumem. Nowy Volt, Waco czy Praktik z pewnością dodały kolorytu polskiej scenie. Polscy producenci mają olbrzymi potencjał, który trzeba wykorzystać. Wyjdzie to na dobre wszystkim. Beatmakerom, bo ktoś w końcu doceni ich pracę, raperom, bo będą mogli nagrać na świetnych podkładach i słuchaczom, którzy będą mogli posłuchać efektów tej współpracy. Krótko mówiąc: Producenci, do dzieła!
About Mateusz Osiak
Więcej moich artykułów : Kliknij tutaj
Kontakt : josemat2206@gmail.com
Ja jaram się zapowiedzią nowego Kodeksu ! To będzie rzeź niewiniątek. . . Nie wiem czy słyszałeś 101 Decybeli i ich producencką ?
Wczoraj brat mi podarował, jeszcze nie zdążyłem się osłuchać. Myślę, że pasuje do tego schematu “średnich”. MCs średnio, bity średnio, nic nie wyrasta ponad poziom.
Mam podobne zdanie. Parę dobrych beatów plus strasznie niski poziom u mc. Ci, którzy mogli namieszać zawiedli najczęściej. Dobrego materiału na Epke by się zebrało.
Pingback: NNFoF ft Zeus, Dj Jarzomb – Hymn dzieci rewolucji | GramRap. Piszemy z pasją.
Album quiza dobra rzecz, a poza tym producentow jest sporo, wystarczy szukac troche glebiej chociazby
Teielte – zajebsita elektronika, czy Elhuana – teraz wydal producencka, co prawda z zagranicznymi goscmi